Fiodor Dostojewski, Garri Potter

W domu radcy tajnego Darslejewa żyje sierota po Jakowie Potterze, sztabskapitanie z Niemców wołżańskich. Kiedy końćzy dziesięć lat, zgodnie z testamentem ojca trafia do powiatowego gimnazjum. Już pierwszego dnia konfliktuje się z Drakonem Małfojowiczem, przywódcą kręgu nihilistów, na tle istnienia imperatywu kategorycznego. Małfojowicz obstaje za tym, że Potter jako Niemiec będzie bronił Kanta i jego filozofii, a Potter ze łzami w oczach dowodził, że imperatyw jest dowodem na istnienie Boga, a jeśli Boga nie ma, to co z jego ojca za sztabskapitan. Małfojowicz odpowiada, że martwy. Dochodzi do bójki. Wszystkich rozdziela Snapowski, Polak-zesłaniec, który, jak to Polacy, sprzyja nihilistom i nienawidzi Pottera od samego początku.

Ratunku Potter upatruje w postaci dyrektora Dembieldorowicza, osoby tajemniczej. Ten starzec z uschniętą ręką znika regularnie na długi czas. Mówi się o tym, że prowadzi jakieś tajemnicze eksperymenty nad metalem lżejszym od powietrza, w co Potter wierzy i liczy na to, że ciężką pracą i nieustanną nauką osiągnie awans społeczny przy wsparciu światłego protektora.

Całe gimnazjum wie natomiast, że dyrektor wyjeżdża po prostu do miasta gubernianego, gdzie trwoni z prostytutkami spadek Pottera, zaś uschnięta ręka to skutki nieleczonej kiły.

Chłopiec przesiaduje całymi godzinami przy zwierciadle Ain Eingarp, gdzie wpatruje się w swoje największe marzenie — słowiańską, nawróconą na prawosławie Europę zjednoczoną pod berłem cara. Przy tej czynności zastaje go Gagridow, pijak i stajenny szkolny, który wyjawia mu całą prawdę o Dembieldorowiczu.

— Ale dlaczego? — pyta Potter.

Eta sud’ba — wzdycha wódczanym wyziewem Gagridow. — To są właśnie niezgłębione tajniki rosyjskiej duszy — dodaje, rozpinając pas.

‹ back to Collection of random copypasta